Starość to tylko stan umysłu

Starość to tylko stan umysłu

Zdarzyło mi się już kilka razy, że podczas rozmowy o zastosowaniu programu mobilnego w firmie słyszałem argument o wieku klientów: „Nie, nie ma co sobie głowy zawracać. Mamy sporo klientów w średnim i podeszłym wieku. Oni nie będą tego używali.” OK, myślę sobie. Mam już kilka lat po czterdziestce. Zaliczam się do tej grupy straconych czy też nie? Hmmm…. Ciekawe…

Smartfony tylko dla młodych?

Niestety, jest jakieś dziwne przekonanie, że technologie mobilne są wyłącznie dla dzieciaków, młodzieży i powiedzmy sobie – starszej młodzieży, która jeszcze pamięta początki Facebooka. To bardzo wygodny stereotyp. Zastanawiam się jednak czy nie stał się on zwykłą wymówką dla tych osób, które po prostu są zbyt leniwe, aby trochę pobuszować w nowym smartfonie. Tak, tak, rozumiem. Słyszę już ten Twój głos o braku czasu, zmęczeniu, itp. Czy na pewno musisz jednak każdego wieczora oglądać te same seriale od lat? Albo po raz dziesiąty ten sam film? Wiem! Już wiem! To nie lenistwo i brak czasu. To nie wiek i starość. Z biegiem lat niektórzy ludzie po prostu tracą ciekawość świata i radość życia. Nie mam wyjścia, z tym muszę się zgodzić. W tej sytuacji nie będą używali smartfonów i jakichś aplikacji mobilnych. Ale nie dlatego, że nie potrafią się nauczyć ich obsługi, ale dlatego, że już im nie zależy.

Dwie historie z życia

Podzielę się z Tobą dwoma historiami. Mi one mocno utknęły w pamięci. Może wyciągniesz z nich jakieś wnioski.

Zacznę od zakupów żelu do golenia. A jakże. Golę się czasami jak na mężczyznę przystało. Z troski więc o zapas żelu udałem się na zakupy do sklepu Rossmann. Ot, był po prostu po drodze. Jako, że specjalnie zbyt wiele czasu nie miałem, to wpadłem do sklepu, odszukałem półkę, chwyciłem żel i prosto do kasy. Przede mną jedna, starsza już trochę Pani około sześćdziesiątki. Kiedy podeszła do kasy, kasjerka do niej od razu ze stałą formułą, która ostatnio w tych sklepach bije rekordy popularności: „Czy posiada już Pani naszą aplikację Klubu Rossmann na smartfona?”. Hmmm… Chyba szkoda zachodu – myślę sobie – ale zapytać musi. Pani nie miała aplikacji, więc kasjerka odważnie: „Czy chciałaby Pani sobie taką aplikację zainstalować?” No i tu zaczyna się dopiero historia, bo zamiast szybkiego „Nie!” usłyszałem pytanie „A co mi to da?”. Byłem totalnie zaskoczony. Kasjerka chyba odrobinę mniej. Zaczęła więc coś tłumaczyć. Po chwili Pani wyjmuje z torebki swojego smartfona i wypala: „To pokaże mi Pani, jak ja mam to zrobić!”. „Oho!” – myślę sobie rozglądając się za inną, wolną kasą – „Trochę to potrwa…” Ale o dziwo nic w zasięgu wzroku, więc twardo stoję i się przyglądam. Kasjerka nie dała jednak zbić się z tropu. Odważnie przystąpiła do tłumaczenia i instalowania aplikacji. Po kilku chwilach i przysłuchiwaniu się dyskusji obu Pań byłem już zupełnie inaczej nastawiony. Kasjerka jest wyjątkowo uprzejma. Nie wyczuwam w jej głosie nuty irytacji czy znudzenia. Cierpliwie tłumaczy, co i jak. Starsza Pani okazuje się zaś wyjątkowo pojętną, uśmiechniętą i ciepłą osobą. Włączam się więc od czasu do czasu do dyskusji wskazując palcem, co kliknąć. Po jakimś czasie mieliśmy włączone dane komórkowe, odwiedziliśmy Sklep Play, oszukaliśmy i zainstalowaliśmy aplikację i pierwszy raz jej użyliśmy. Pełen szacun. Dla kasjerki, bo starsza Pani wyszła w pełni zadowolona i uśmiechnięta, że ktoś o nią zadbał. Na pewno wróci i przy kasie zaszpanuje smartfonem z zainstalowaną aplikacją. A co! No i dla starszej Pani. Że jej się chciało.

Teraz coś z innej beczki. Szykuję się na prezentację eTalkera. Prezentować mam go kanclerzowi jednej z wyższych uczelni. Starszy Pan, jak się domyślasz. „Nie będzie lekko…” myślę – i szukam, w jakich najprostszych słowach mógłbym opisać nasz system, aby zrozumiał ideę. Czy w ogóle używa smartfona?! No dobrze. Dzień spotkania nadchodzi. Po wymianie uprzejmości startuję. Staram się mówić wolno i w miarę jak najprostszym językiem. Po kilku minutach widzę, że mój rozmówca jest trochę rozbawiony. Wyciąga swojego smartfona, pokazuje mi palcem jedną z aplikacji i wypala: „To, o czym Pan mówi podobne jest w działaniu do tego, prawda?”. Kiwnąłem tylko głową. Wow! Miałem chyba otwarte usta i wielkie, wielkie oczy. Niektórzy po godzinie nie wiedzą o czym mówię. Jemu wystarczyło kilka minut. Zaraz też słyszę: „No to świetny pomysł! Używam tego na co dzień!”. Widząc moje zdziwienie mój rozmówca wyjaśnił: „Może Pan do mnie mówić otwarcie. Znam się na tym.” I po chwili dodał z pewnym przekąsem „Chyba nawet lepiej niż nasz informatyk…” Przyznaję się bez bicia. Oceniłem książkę po okładce. Potem była już kawka i pyszne ciasto. No i przede wszystkim rozmowa na wysokim poziomie, w luźnej atmosferze oraz wiele cennych rad i uwag. To było jedno z tych spotkań, które będę wspominał bardzo, bardzo długo!

Młodzi będą kiedyś starzy

Czy warto wdrażać technologie mobilne w swojej firmie? Nawet, jeśli Cię nie przekonałem, że to nie wiek jest wyznacznikiem użytkowania ich lub nie, to pamiętaj o jednym. Młodzi ludzie, którzy teraz trzymają w rękach smartfony szybko posuną się w latach i już niedługo będą Twoimi potencjalnymi klientami. Jesteś na to przygotowany?

Podsumowując. To nie wiek jest wyznacznikiem tego, czy ktoś umie obsługiwać smartfona i korzystać z aplikacji mobilnych. To jego zaangażowanie i chęci. Jeśli uda Ci się sprawić, aby Twoim klientom znajdującym się w tej drugiej części życia się „zechciało”, żeby po raz kolejny poczuli się ważni i potrzebni, to będziesz miał w nich super lojalnych nabywców Twoich produktów. Pomyśl czy przypadkiem nie warto się trochę wysilić.

Autor: 

Projektant systemów informatycznych, przedsiębiorca, właściciel firmy TNT Systemy Informatyczne. Z wykształcenia mgr inż. informatyki.